O mnie

Cześć, jestem Amadeusz. Mam 24 lata, studiuję informatykę w Warszawie i od 2023 roku trenuję klientów pod sztangą. Ten blog powstał z dwóch frustracji — branża fitness w Polsce sprzedaje od dekad te same mity, a większość trenerów na Instagramie powtarza je jak mantrę, bo tak się sprawdza w praktyce. Otóż w praktyce sprawdza się też homeopatia i amulety od babci, więc to nie jest argument.

Skąd się tu wziąłem

Treningiem siłowym zacząłem się interesować w 2018, jak miałem 16 lat. Pierwsze dwa lata robiłem to, co większość — przepisywałem plany z youtubowych transformacji w 8 tygodni, piłem BCAA za 150 zł miesięcznie, ćwiczyłem klatkę dwa razy w tygodniu, bo klatka to wizytówka. W rezultacie po dwóch latach miałem 70 kg masy ciała, ławkę 70 kg i przekonanie, że genetyka mi nie sprzyja.

W 2020 trafiłem na podcasty Stronger by Science, na YouTube’a 3DMJ (Eric Helms, Andrea Valdez) i na bloga Lyle’a McDonalda. To było jak czytanie kodu z dokumentacją po dwóch latach copy-paste’ów ze Stack Overflow. Okazało się, że większość zaleceń, których trzymałem się jak święte krowy, była albo nieaktualna o 25 lat, albo wymyślona przez producentów suplementów w latach 90.

Od 2021 stosuję periodyzację, prowadzę dziennik treningowy, jem 1.8 g białka na kilogram, robię pełen ROM zamiast bezpiecznych partial repsów. Po dwóch latach ławka wzrosła do 110 kg, przysiad do 150 kg, masa ciała do 84 kg. Genetyka się nie zmieniła — zmieniła się jakość informacji, którą stosowałem.

Co robię, kiedy nie trenuję

Na co dzień jestem na piątym roku informatyki — specjalność data engineering, piszę głównie w Pythonie i Go. Dwa dni w tygodniu pracuję jako junior backend dev w startupie fintech, trzy dni biorę klientów na trening personalny. Większość moich klientów to ludzie po trzydziestce, którzy spędzili lata w siłowni bez progresu — bo trzymali się tych samych planów, które ja robiłem w 2019.

To podejście inżyniera kombinującego z fizjologią. Lubię mierzyć, lubię testować, nie wierzę w intuicję trenera jeśli mogę zamiast tego sprawdzić, co mówią meta-analizy. Czasem oczywiście mierzenie wszystkiego jest złą strategią — wtedy zamiast tabelek wystarczy zasada rób więcej niż w zeszłym tygodniu, nie pomijaj snu, jedz białko.

Czego się tu nie dowiesz

  • Nie jestem lekarzem. Nie diagnozuję bólu kolan ani problemów hormonalnych. Jeśli coś cię konkretnie boli — idziesz do fizjoterapeuty lub ortopedy, nie do trenera personalnego ze studiów informatycznych.
  • Nie sprzedaję suplementów. Nie mam afiliacji z żadną marką. Jeśli piszę o kreatynie, to dlatego że jest najlepiej przebadanym suplementem w historii sportu — a nie dlatego że ktoś mi za to płaci.
  • Nie obiecuję transformacji w 8 tygodni. Bo żaden uczciwy trener nie może tego obiecać. Tempo zmian zależy od twojej masy ciała, wieku, snu, stresu, genetyki i konsekwencji — a nie od żadnego konkretnego planu.
  • Nie udaję, że mam 15 lat doświadczenia. Mam 3 lata pracy z klientami i 7 lat treningu. To wystarcza, żeby odróżnić kit od konkretu, ale nie wystarcza, żeby kategorycznie odpowiedzieć na każde pytanie. Czasem nie wiem — i piszę nie wiem.

Jak czytać ten blog

Każdy artykuł na tej stronie opiera się na trzech rzeczach: meta-analizach (głównie Schoenfeld, Helms, Israetel, McDonald), własnej praktyce trenerskiej i dystansie do branżowego marketingu. Cytuję konkretne badania, podaję PMID-y (każdy zweryfikowany), nie unikam tematów, gdzie nauka nie jest jeszcze pewna.

Jeśli czegoś nie zgadzasz się z tym, co tu piszę — napisz na kontakt. Mam słabość do dobrze postawionych argumentów i lubię, jak ktoś znajdzie błąd w moim rozumowaniu. Dyskutuję chętnie, ale tylko o konkretach — nie o tym, co u mojego kuzyna zadziałało.

Amadeusz Musioł
Warszawa, 2026